„Złota” dekada
Wielu ekspertów oraz doświadczonych analityków przekonuje, iż złoto może być solidną inwestycją długoterminową. Dowodzą oni, że doskonale działa jako zabezpieczenie w obliczu wyzwań geopolitycznych i fiskalnych, choć nie przynosi stałego dochodu. Jednakże dla cierpliwych inwestorów, którzy zainwestowali w złoto jeszcze w tej dekadzie, kojarzą się wyłącznie z nagrodą. Dowód? Jeśli porównamy dzisiejszą cenę złota z tym samym okresem ubiegłego roku, to obecnie cena jest o ponad 40 proc. wyższa. Spory skok nastąpił w kwietniu, tuż po ogłoszeniu przez prezydenta Donalda Trumpa ceł w tak zwanym „Dniu Wyzwolenia”, pokazując zresztą zależność złota od zmian gospodarczych i politycznych.
Aby w pełni zrozumieć, jak imponujący jest wzrost cen złota należałoby porównać taką inwestycję z innymi aktywami, tj. akcjami czy choćby z głównymi indeksami – na przykład indeks S&P 500 wzrósł w tym samym czasie o 22 proc. Jednak tak znaczący zysk może nie zdarzać się na tyle często, aby złoto stało się jedyną inwestycją w portfelu inwestora. Wielu ekspertów zaleca zatem zdywersyfikowany portfel, co oznacza w praktyce udział złota na poziomie ok 10 procent takiego portfela.
Dodatkowo, obecnie wielu zadaje sobie teraz pytanie czy po 40 procentowym wzroście ceny złota w ciągu ostatnich 12 miesięcy możliwy jest kolejny ruch w górę. Analitycy Citigroup rewidując swoje prognozy, spodziewają się teraz, iż w krótkim terminie złoto osiągnie nowy rekordowy poziom. Przekonują że stanie się tak dlatego iż amerykańska gospodarka będzie słabnąć, inflacja wzrośnie a do tego będziemy mieli do czynienia z ciągłym chaosem w sprawie ceł. Citgroup oczekuje, że w ciągu najbliższych trzech miesięcy złoto będzie notowane między 3 300 a 3 600 dolarów, częściowo ze względu na amerykańskie opłaty importowe średnio wyższe niż oczekiwane 15 proc. Jeszcze w czerwcu bank prognozował, że cena złota będzie się wahać między 3 100 a 3 500 dolarów. Obecnie bank koryguje swój cel cenowy dla złota, spodziewając się, że słabszy dolar i problemy inflacyjne utrzymają się w drugiej połowie roku.
Tak więc obawy dotyczące wzrostu gospodarczego w USA oraz niepewność co do inflacji związanej z taryfami celnymi nadal pozostaną wysokie w drugiej połowie 2025 roku, co wraz ze słabszym dolarem powinno doprowadzić do umiarkowanego wzrostu cen złota.
