Pogrom na rynkach – ciąg dalszy.
Tuż po tym jak Chiny zapowiedziały odpowiedź na amerykańskie cła, nastąpiła dalsza gwałtowna wyprzedaż na rynku akcji. Na koniec piątkowej sesji, amerykańskie akcje spadły o ponad 2 200 punktów, a prezes Rezerwy Federalnej Jerome Powell ostrzegł przed wyższą inflacją i wolniejszym wzrostem wynikającym z polityki celnej Trumpa.
Indeks Dow Jones cofnął się o 5,5 proc. i tym samym wszedł w obszar korekty. Tymczasem S&P 500 spadł o prawie 6%, i zakończył najgorszy tydzień handlu akcjami od 2020 roku, a technologiczny indeks Nasdaq spadł o kolejne 5,8 proc., oficjalnie wchodząc w objęcia bessy.
Zapowiedź Chin, że od 10 kwietnia nałożą dodatkowe cła na towary importowane z USA w wysokości 34%, zwiększyła obawy inwestorów, że inne kraje także będą bardziej skłonne do działań odwetowych niż do negocjacji. A to będzie prowadzić do przedłużającej się globalnej wojny handlowej. Reakcją inwestorów na takie działanie Chin był zwiększony popyt na obligacje rządowe, co skutkowało spadkiem ich rentowności do 3,9%,, tym samym zbliżając ją do najniższego poziomu od października 2024 r.
Aktualnie większość strategów rynkowych ostrzega, że przy obecnych cłach rośnie ryzyko recesji w USA, pomimo że comiesięczny, piątkowy raport o zatrudnieniu, pokazał, iż rynek pracy utrzymał miejsca zatrudnienia pomimo zapowiadanych ceł – w marcu w Stanach Zjednoczonych przybyło 228 tyś. miejsc pracy, przebijając szacunki analityków.
Dodatkowo w piątek Prezes Rezerwy Federalnej Jerome Powell po raz pierwszy odniósł się do zapowiadanych ceł, mówiąc, że są one „wyższe niż oczekiwano”. Dodał, że jest „zbyt wcześnie, aby powiedzieć”, jaka powinna być właściwa ścieżka stóp procentowych. Po tej wypowiedzi inwestorzy zwiększyli zakłady na obniżki stóp procentowych w tym roku do pięciu.
