Odwrót od dolara.
Dolar amerykański z pewnością nadal jest głównym ogniwem globalnego systemu finansowego. Jednak od początku roku wiara w dolara została poddana ciężkiej próbie i to nie tylko przez działania nowej amerykańskiej administracji. Uczestnicy rynku nagle zaczynają zadawać pytania o walutę, której supremacja była wcześniej niekwestionowana. Pytania te głównie dotyczą roli dolara jako światowej waluty rezerwowej i postrzegania go jako bezpiecznej przystani. Nie zapominajmy także że dolar nadal pełni funkcję waluty rozliczeniowej – zwłaszcza na rynku towarowym –Choć zmiany te są częścią długoterminowego procesu, wydaje się że obecnie uwidaczniają się pęknięcia strukturalne, które mogą doprowadzić do istotnych zmian w nadchodzących latach. Z drugiej strony europejscy politycy i bankierzy centralni postrzegają to jako historyczną szansę na ustanowienie Europy, a tym samym euro, jako nowego wiodącego prymatu swojej waluty.
Amerykańska waluta straciła około 11 proc.od początku roku. Patrząc szerzej na Indeks Bloomberg Dollar Spot , spadek dolara wynosi nieco poniżej dziewięciu procent. Tym samym dolar osiągnął ostatnio najniższy poziom od trzech lat, osłabiony przez doniesienia o możliwości szybkiej zmiany na szczycie Rezerwy Federalnej, zainicjowane przez prezydenta Donalda Trumpa. Nawet zaostrzenie konfliktu między Izraelem a Iranem tylko na krótko dało dolarowi impuls do bycia bezpieczną przystanią. Trend wydaje się wyraźny i rośnie oczekiwanie, że ruch w kierunku słabszego dolara będzie kontynuowany w nadchodzących miesiącach, a być może i latach. Amerykańska wyjątkowość – przekonanie, że amerykańska gospodarka i wzrost przyćmiewają wyniki innych regionów – wydaje się być już nieaktualna, przynajmniej tymczasowo. Do tego ucierpiała reputacja USA, ponieważ decyzje dotyczące polityki wewnętrznej i zagranicznej podejmowane przez nową administrację amerykańską wywołały pytania o to, czy protekcjonizm, fiskalny deficyty budżetowe i akumulacja większego zadłużenia szkodzą wiarygodności i perspektywom USA. W przeszłości sytuacja była zgoła inna. Przez dziesięciolecia administracje Stanów Zjednoczonych faworyzowały silnego dolara i odpowiednio dostosowywały swoją politykę. Obecnie jednak prezydent Trump dąży do osłabienia waluty, aby amerykańskie produkty były tańsze na całym świecie, a tym samym zwiększyć amerykański eksport. Dewaluacja dolara pomogłaby zmniejszyć deficyt handlowy USA, a droższy import ma na celu ochronę krajowych firm, faworyzując produkcję w Stanach Zjednoczonych.
Obecnie rosnący sceptycyzm inwestorów międzynarodowych wobec dolara amerykańskiego jest szczególnie zauważalny w fazach rynkowych, w których dolar normalnie odgrywałby ważną rolę jako bezpieczna przystań. W tej chwili wydaje się, że amerykańska waluta niemal całkowicie straciła tę funkcję – na przykład ruch w odpowiedzi na kryzys irański był niewielki. Dolar amerykański jest ogólnie uważany przez uczestników rynku za bezpieczną walutę ze względu na jego wysoką płynność jako najczęściej wymieniana waluta na świecie oraz wielkość gospodarki amerykańskiej, a także głębokość i wysoką efektywność amerykańskich rynków finansowych. W czasach kryzysu inwestorzy mają tendencję do gromadzenia się w dolarze i innych walutach, które są postrzegane jako bezpieczne, takich jak frank szwajcarski, ponieważ są one uważane za bufor przed zmiennością. Jednak obecnie wielu inwestorów na całym świecie postrzega dziś Stany Zjednoczone i nową administrację Trumpa jako główną przyczynę problemów gospodarczych i finansowych, a nie ich rozwiązanie. W związku z tym dywersyfikacja w kierunku odejścia od aktywów dolarowych jest obecnie postrzegana jako preferowany kierunek działania, nawet w okresach zmienności rynkowej, które normalnie przyniosłyby pozytywne wyniki dla waluty amerykańskiej. Nie wiadomo jednak, czy dolar przestanie być w przyszłości wykorzystywany jako bezpieczna przystań, jakie są alternatywy i jak będą się zachowywać w czasach napięć rynkowych. Uważamy, że jest mało prawdopodobne, aby dolar mógł zostać łatwo zastąpiony.
Istnieją jednak również zależności od dolara amerykańskiego, które, biorąc pod uwagę ostatnie wydarzenia, mogą stać się problemem. Linie swapowe, które mogą być wykorzystywane przez banki centralne, są ważnym filarem globalnego systemu finansowego w czasach kryzysu. Te linie swapowe pozwalają bankom centralnym wymieniać walutę na inną walutę po aktualnym kursie wymiany, a następnie pożyczać ją bankom krajowym. Na koniec uzgodnionego okresu waluta jest zwykle wymieniana z powrotem po tym samym kursie co na początku, z doliczonymi odsetkami. Dla przykładu europejskie banki są w dużym stopniu uzależnione od dolara amerykańskiego, ponieważ duża część ich zobowiązań, inwestycji i handlu jest denominowana w dolarach. Zwykle te dolary są uzyskiwane za pośrednictwem rynku. Jeśli jednak panuje niepewność i brak bezpieczeństwa (jak to miało miejsce w dniach po atakach terrorystycznych z 11 września 2001 r., podczas globalnego kryzysu finansowego w latach 2007-2008, a także podczas pandemii Covid), mogą wystąpić poważne zatory w dostawach. Ten Europejski Bank Centralny (EBC) mniej więcej od czasu globalnego kryzysu finansowego ma linię swapową z Fedem i dlatego może wkroczyć w czasie kryzysu, aby pomóc europejskim bankom w uzyskaniu dolarów.
Obecnie pojawiają się jednak wątpliwości co do roli tej nici bezpieczeństwa. Po pierwsze, administracja Trumpa wydaje się być zdeterminowana, aby przekształcić globalny porządek finansowy i gospodarczy oraz postawić interesy amerykańskie na pierwszym miejscu. To, kto może zastąpić Jerome’a Powella, gdy ten ustąpi ze stanowiska prezesa Rezerwy Federalnej, jest również przyczyną niepewności. Ma opuścić urząd w maju 2026 r., ale prezydent Trump sugeruje, że powinien odejść wcześniej. Fed posiada obecnie stałe swapy dolarowe z pięcioma bankami centralnymi (w strefie euro, Szwajcarii, Japonii, Zjednoczonego Królestwa i Kanady). Gdyby amerykański bank centralny stracił część swojej niezależności pod rządami nowego szefa, konsekwencje mogłyby być dalekosiężne. Bez tego zabezpieczenia w postaci linii swapowych europejskie banki i ich organy regulacyjne musiałyby gruntownie przemyśleć ryzyko związane z ich działalnością w dolarze. Inne ważne centra finansowe i gospodarcze, takie jak Japonia, Wielka Brytania i Kanada, mogą stanąć w obliczu podobnych zagrożeń. W skrajnym przypadku dedolaryzacja doprowadziłaby do przetasowania w globalnej hierarchii walutowej. A zakończenie linii swapowych Fed spowodowałoby problemy nie tylko dla banków spoza USA, ale także dla amerykańskich banków, które są z nimi ściśle powiązane. Zapewnienie płynności w dolarach przez Fed ma zatem duże znaczenie dla stabilności banków krajowych, jak i międzynarodowych. Fakt, że dolar pozostaje dominującą globalną walutą rezerwową, nadal daje Stanom Zjednoczonym przywilej taniego pożyczania pieniędzy przy jednoczesnym wydatkowaniu dużych deficytów budżetowych bez stawiania czoła ryzyku walutowemu, z którym muszą się zmagać na przykład kraje rozwijające się.
Wydaje się jednak, że w perspektywie średnioterminowej zmiany strukturalne będą coraz bardziej widoczne, wraz z postępującą dedolaryzacją światowych rezerw walutowych. W ostatnich latach coraz więcej banków centralnych redukowało swoje zasoby dolarowe na rzecz złota, euro i w coraz większym stopniu chińskiego renminbi. Co więcej aby funkcjonować jako globalna waluta rezerwowa, dolar amerykański musi być dostępny na całym świecie – co z kolei oznacza, że Stany Zjednoczone muszą mieć deficyt handlowy, aby zaopatrywać świat w dolary. Deficyt handlowy może jednak podważać stabilność gospodarczą kraju. Tak długo, jak będzie istniało zaufanie do amerykańskiego systemu fiskalnego i stabilności politycznej, napięcie to może pozostać trwałe. Jednak erozja tego zaufania, na przykład w wyniku rosnących deficytów budżetowych lub monetyzacji długu publicznego, zdestabilizowałaby system. Konkurencja o dolara może być również zwiększona przez cyfrowe waluty banku centralnego, takie jak cyfrowy renminbi, którego Chiny celowo używają do podważania międzynarodowego znaczenia dolara. Ponadto kraje takie jak Rosja, Iran i kraje wschodzące BRICS opracowują alternatywne systemy płatności, które mają na celu osłabienie globalnego wpływu sieci SWIFT opartej na dolarze.
W takim świecie, w którym międzynarodowi inwestorzy tracą zaufanie do Stanów Zjednoczonych, dywersyfikacja jest ważniejsza niż kiedykolwiek. Z drugiej strony nie należy oczekiwać iż dolar straci cały swój blask w krótkim okresie, co więcej w najbliższej przyszłości może nawet umocni się w stosunku do głównych walut. Jednak wydaje się, że coraz ważniejszą rolę będą odgrywać również czynniki specyficzne dla innych walut. Na przykład niemiecki pakiet fiskalny na obronę i infrastrukturę prawdopodobnie zmieni zasady gry dla euro. Powszechnie oczekuje się że w średnim okresie będzie to stymulować wzrost gospodarczy w strefie euro. A to doprowadzi do odwrócenia napływu kapitału do Stanów Zjednoczonych w celu umocnienia euro.
Jak na razie dolar przede wszystkim osłabiał się w stosunku do euro i innych głównych walut. Jednak w przyszłości motorem napędowym staną się waluty Azji Wschodniej, a w ślad za nimi powinny podążać waluty europejskie. Dzieje się tak z wielu powodów. Po pierwsze, wszystkie kraje Azji Wschodniej mają wysokie nadwyżki na rachunku obrotów bieżących. Mają też pokaźne rezerwy dolarowe. A wraz ze spadkiem zaufania do Stanów Zjednoczonych rezerwy te zostaną przeniesione do innych walut. Chiński rząd wydał już oświadczenia w tej sprawie. W związku z tym w ciągu najbliższego roku waluty Azji Wschodniej mogą zyskać na wartości
