Kryptowalutowa hossa w odwrocie.
„Specjaliści” od Bitcoina spodziewali się, że nowa administracja amerykańska wprowadzi środki deregulujące sektor kryptowalut. To tłumaczy gwałtowny wzrost wartości Bitcoina tuż po wyborach prezydenckich w USA. Zresztą nie mogło być inaczej jeśli Donald Trump otwarcie obiecywał uczynić Stany Zjednoczone „światową stolicą Bitcoina i kryptowalut”. Wydaje się jednak, że paliwo do wzrostów powoli się wyczerpuje, a inwestorzy zdają się rozczarowani tym, że wśród pierwszych dekretów prezydenckich brakuje takich, które odnoszą się do wcześniejszych zapowiedzi Trumpa.
To ochłodzenie nastrojów musiało skutkować gwałtowną wyprzedażą. Dodatkowo ceny kryptowalut przyspieszyły lot w dół tuż po tym, jak Donald Trump zagroził nałożeniem ceł na największych partnerów handlowych USA. Niestety spadki były dość głębokie – Bitcoin spadł w poniedziałek aż o 7 procent do 92 tyś dolarów, co jest najniższym poziomem od trzech tygodni. Spadała także cena Ethereum, drugiego co do wielkości coina wykorzystywanego w zdecentralizowanym handlu finansowym. W tym przypadku token ten spadł o ok 20 proc. z ceną docelową na poziomie ok 2,5 tyś. dolarów. Tak silna wyprzedaż ściągnęła cały rynek kryptowalut ok 430 mld. dolarów, co oznacza 13-procentowy spadek całego rynku.
Dowodzi to, że aktualnie inwestorzy unikają bardziej ryzykownych aktywów Jedni dlatego, że Trump rozpoczął wojnę handlową, nakładając wysokie cła importowe na towary z Meksyku, Kanady i Chin. Inni zaś z powodu samonapędzającej się spirali spadków, która zniweczyła wiele wcześniejszych wzrostów i doprowadziła do sporego uszczuplenia ich fortun. Teraz zarówno jedni jak i drudzy muszą brać pod uwagę, iż istnieje ten „dobry Trump” jak i ten „zły Trump”. Dobrą wersją Trumpa jest to, że nadal mówi, iż branża pójdzie do przodu wyłącznie pod jego przewodnictwem. A „złym Trumpem” są takie rzeczy jak cła i jego konfrontacyjna retoryka, przez co rynki są jeszcze bardziej niestabilne. Wcześniej znaliśmy tylko „dobrego Trumpa” Zwłaszcza jak entuzjastycznie zabiegał o branżę aktywów cyfrowych podczas swojej kampanii wyborczej – zresztą zdobywając od niej spore wsparcie finansowe. W zamian podpisał rozporządzenie wykonawcze wspierające rozwój i wykorzystanie aktywów cyfrowych i technologii blockchain oraz obiecał stworzyć krajowe zapasy Bitcoinów. Decyzje, które były spodziewane i odbierane jako prowzrostowe. Ale jego taryfy wstrząsnęły rynkiem i spowodowały, że akcje firm kryptowalutowych runęły w dół.
Dlatego aktualnie na rynku krypto panuje strach, a fala niepewności i wątpliwości przybiera na sile z każdy dniem. Zresztą memecoin Trumpa przyczynił się także do spekulacji o tym, że sam rynek memów jest wysoce ryzykowny i jak wynika z reakcji dyrektorów kryptowalut, ostrzegli oni, że takie spekulacyjne tokeny zaszkodzą reputacji całej branży. Z czym mamy obecnie do czynienia.
