Koniec passy na złocie?
Ceny złota spadają już czwarty dzień z rzędu. Głównym powodem przeceny jest złagodzenie popytu na bezpieczne aktywa, w tym pozycjonowanie się inwestorów przed kluczowymi danymi o inflacji w USA.
Kruszec spada w czwartek o ponad 1% do około 3 140 dolarów za uncję, co jest najniższym poziomem od ponad miesiąca. Tracą także inne bezpieczne aktywa – rentowności amerykańskich obligacji skarbowych wzrosły bo inwestorzy liczą, że Fed obniży koszty finansowania nieco później niż wcześniej sądzili. Odsunięcie w czasie cięcia stóp procentowych to efekt poprawiających się perspektyw w gospodarce po rozejmie handlowym między USA a Chinami. A wyższe rentowności i stopy procentowe są zwykle negatywne dla nieoprocentowanego złota.
Postęp w rozmowach handlowych również przyczynił się do niekorzystnych warunków dla metalu szlachetnego, ponieważ Chiny zawiesiły zakaz eksportu przedmiotów o zastosowaniach zarówno wojskowych, jak i cywilnych – w tym prawdopodobnie niektórych metali ziem rzadkich – do kilkunastu amerykańskich firm. Do tego odprężenie między dwiema największymi gospodarkami świata zmniejszyło atrakcyjność złota jako „safe haven” i doprowadziło do gwałtownego odbicia aktywów ryzykownych.
Prawdopodobne jest, że może dojść do dalszego wycofywania długich pozycji w złocie, co może skutkować głębszym cofnięciem jego ceny w kierunku poziomów poniżej 3 tysięcy dolarów. Nie zapominajmy jednak, iż złoto nadal jest jednym z lepszych aktywów w tym roku, ze wzrostem o prawie 20 proc. A spadek cen złota pogłębia się wyłącznie w kontekście zgody głównych partnerów handlowych – USA i Chin – które zgodziły się na tymczasowe obniżenie ceł podczas prac nad długoterminową umową handlową. A każda negatywna informacja o postępach w rozmowach może skutkować powrotem cen złota na tegoroczne szczyty.
Wydaje się, że odbicie dolara amerykańskiego również szkodzi cenom złota. Dolar rośnie bo rozmowy handlowe USA z Chinami, Wielką Brytanią oraz zapowiedzi rozmów z innymi krajami uspokajają nerwy inwestorom. Tym nie mniej widać, że wielu z nich nie rezygnuje do końca z inwestycji w kruszec. Na pewno z zakupów nie zrezygnują banki centralne i zostaną one prawdopodobnie motorem napędowym dla cen złota w średnim terminie.
