Jak daleko pójdzie Fed?
Rola Rezerwy Federalnej jest często podsumowywana jako zabieranie naczynia wypełnionego ponczem w momencie, gdy impreza się rozkręca. W tej chwili jest jednak odwrotnie – Fed prawdopodobnie musi dolać ponczu, ale nie jest jasne, jak dużo.
Istnieje wiele ekonomicznych sygnałów ostrzegawczych. Beżowa Księga Fedu – która gromadzi niepotwierdzone raporty z 12 banków regionalnych – wykazała „niewielkie lub żadne zmiany” w aktywności gospodarczej w większości okręgów i ostrzegła, że płace nie nadążają za wzrostem cen. Nastroje konsumentów spadły, nawet jeśli na razie utrzymują oni swoje wydatki. Do tego dane o zatrudnieniu sugerują spowolnienie na rynku pracy, co potwierdził piątkowy raport o zatrudnieniu w sierpniu.
Rynek stale wycenia potencjalne ruchy Fedu. Obecnie istnieje 98 procentowe prawdopodobieństwo obniżki stóp procentowych o ćwierć punktu. Wyższe ceny złota są kolejną wskazówką wzmacniającą oczekiwania na obniżkę stóp procentowych, co zresztą pogrąż dolara. I chociaż istnieje konsensus co do potrzeby obniżek stóp, kwestią sporną jest to, jak daleko Fed się posunie. Gubernator Rezerwy Federalnej Christopher Waller energicznie przekonuje do wielokrotne cięcia stopy w ciągu najbliższych sześciu miesięcy. A jako, że jest on faworytem do zastąpienia w przyszłym roku prezesa Fed Jerome’a Powella, rynek słucha jego słów.
Dodatkowo zmiana tonu w Fed może zostać wymuszona przez Stephena Mirana, wybranego przez prezydenta Donalda Trumpa na członka zarządu banku centralnego.
Senacka Komisja Bankowa w czwartek zatwierdziła już oficjalnie Mirana, co prawdopodobnie wpłynie na przyszłe poglądy analityków rynku na temat tego, jak już w nowym składzie, Fed zareaguje na wezwania Trumpa do drastycznego obniżenia stóp procentowych.
Niezależnie od powyższego przynajmniej w tym miesiącu rynek prawdopodobnie będzie cieszył się ze wznowienia cyklu obniżek stóp. Ale nawet gdy „imprezy trwają w najlepsze”, a nastrój jest dobry, nie wszyscy są zadowoleni. Niektórzy mają dość, podczas gdy inni chcą więcej.
