Giełda w Bombaju ponownie świeci blaskiem nowego kapitału.
Nifty 50, najważniejszy hinduski indeks blue chip odrobił straty po słabym początku roku. Wówczas Indie zmagały się z oznakami spowolnienia gospodarczego, turbulencjami wynikającymi z ceł nałożonych przez prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa i krótkim konfliktem z Pakistanem. Jednakże już po kilku miesiącach indyjskie akcje pną się do góry ze wzrostem blisko 7 proc. licząc od początku tego roku. Tym samym ponownie wchodzą w strefę rekordowych poziomów.
Jednakże, dla stabilności hossy, w sytuacji, gdy New Delhi nie zawarło jeszcze umowy handlowej z Waszyngtonem, a Trump grozi Hindusom kolejnymi cłami, Indie będą potrzebowały jeszcze większej obecności kapitału wewnętrznego. Jak na razie optymizm krajowego rynku został wzmocniony przez Bank Rezerw Indii, który obniżył stopy procentowe o 100 punktów bazowych. Dał tym samym sygnał, że obawy o inflację ustępują, a oficjalne dane wskazują na ożywienie gospodarki kraju. Dodatkowo inwestorzy indywidualni, którzy skorzystali na obniżkach podatku dochodowego od osób fizycznych, zaczęli inwestować większym strumieniem swoje oszczędności w krajowe fundusze inwestycyjne. Co więcej dalsze obniżki stóp procentowych powinny jeszcze bardziej napędzać apetyt krajowych inwestorów na akcje. A to z kolei powinno obudzić popyt na IPO. Wówczas dojdzie do rozwinięcia hossy.
Przy czym należy zauważyć że już obecnie Indie są na dobrej drodze do rekordowego roku pod względem liczby pierwszych ofert publicznych. Świadczy o tym wartość debiutów która osiągnęła najwyższy poziom od początku roku, głównie dzięki obniżkom stóp procentowych i rodzącemu się popytowi krajowemu na akcje. Kwota zebrana w tym roku w ramach pierwszych debiutów publicznych osiągnęła 6,7 mld dolarów, w porównaniu z 5,4 mld dolarów w tym samym okresie ubiegłego roku. Już teraz czyni to z Indii największy na świecie rynek IPO z pominięciem rynku amerykańskiego. Kilka wyczekiwanych debiutów, w tym oczekiwana emisja na giełdzie konglomeratu Tata Capital o wartości 2 mld dolarów, może sprawić, że Indie przekroczą zeszłoroczny poziom 21 mld dolarów. Będziemy wówczas świadkami znacznego przyspieszenia na rynku pierwotnym w porównaniu z pierwszą połową roku.
Należy przy tym odnotować że zagraniczni inwestorzy instytucjonalni są nadal „niedoważeni” w Indiach w stosunku do ich indeksów benchmarkowych, co oznacza, że mają zdolność do absorbcji tych IPO. Według wyliczeń Goldman Sachs zagraniczne instytucje wycofały w tym roku z indyjskich akcji aż 8 mld dolarów. Sprzedawali akcje głównie w związku z obawami o wysokie wyceny. Wartość odpływu kapitału zagranicznego została zbilansowana przez napływ funduszy krajowych w wysokości ponad 42 mld dolarów. Jak widać zatem Hindusi zachowują wiarę w rodzimy rynek akcji i to pomimo odpływu kapitału zagranicznego. Dlatego spółki, które chcą wejść na giełdę, spieszą się, aby skorzystać z odbicia na rynku.
