Fed wciska pauzę.
Środowa decyzja o pozostawieniu referencyjnej stopy funduszy federalnych na obecnym poziomie tj. 4,3 proc. nastąpiła po trzech kolejnych obniżkach dokonanych jeszcze w zeszłym roku. Ponieważ stopy procentowe są obecnie „znacznie mniej restrykcyjne” niż przed obniżką, „nie musimy się spieszyć, aby dostosować nasze nastawienie polityczne” – powiedział prezes Fed Jerome Powell na konferencji prasowej po posiedzeniu.
Zresztą Fed zasygnalizował takie podejście jeszcze na grudniowym posiedzeniu, kiedy to bank centralny dokonał ostatniej obniżki stóp procentowych. Wówczas zaraz po tym jak zasugerował, że zdejmie nogę z gazu, rynek akcji w reakcji na tą wiadomości miał jeden z najgorszych dni w roku. Tym razem, co prawda główne indeksy zakończyły dzień poniżej zera, jednak spadki nie były już tak okazałe. Zapewne także dlatego, że obecnie większość traderów na rynku kontraktów terminowych na fundusze federalne nie wyceniało obniżki. W rzeczywistości 99,5% uważa, że Fed pozostawi swoją główną stopę procentową na dłuższy czas.
Bez względu na to, czy Rezerwa Federalna „zrobi sobie” dłuższą przerwę, czy nie, nie oznacza to, że praca Fedu nad odpowiednim dostosowaniu stóp procentowych jest skończona. Koszty finansowania zewnętrznego są nadal znacznie wyższe niż te, do których firmy i ludzie są przyzwyczajeni po erze taniego pieniądza, i mają znaczący wpływ na działalność gospodarczą. Dlatego nadal ok 65 proc. zarządzających pieniędzmi, strategów i ekonomistów liczy na dwie obniżki stóp procentowych jeszcze w tym roku. Podobne oczekiwania ma Goldman Sachs, który liczy na to, że Fed dokona dwóch obniżek o 25 punktów bazowych w czerwcu i grudniu. Jednak z drugiej strony niezaprzeczalnie, pewność co do tego, jak bardzo Fed złagodzi swoją politykę pieniężną, maleje zwłaszcza w obliczu niepewności związanej z inflacją.
Podobnie zresztą sugerują decydenci Fed, którzy po ostatnim posiedzeniu opublikowali swoje prognozy, z których wynika, że mediana obecnych oczekiwań to dwie obniżki w 2025 roku. A jeszcze zaledwie trzy miesiące wcześniej spodziewano się czterech cięć. Ale dlaczego Fed nie jest już takim gołębiem? Cóż, na papierze gospodarka jest silna, ale jeśli chodzi o inflację, to nie jest już tak różowo. Pamiętajmy że inflacja mierzona wskaźnikiem cen towarów i usług konsumpcyjnych wzrosła w grudniu o 2,9%. Ponadto w styczniu doszło do zmiany na fotelu prezydenckim.
Przed zwycięstwem wyborczym Donalda Trumpa wielu ekonomistów ostrzegało, że polityka, którą obiecywał podczas kampanii, jest polityką pro-inflacyjną. Byli oni przede wszystkim zaniepokojeni jego polityką masowych deportacji, ceł i obniżek podatków. Tak też się stało. Po swojej inauguracji Trump rozpoczął starania o deportację i zagroził wielu krajom cłami. Dodatkowo administracja Trumpa wydaje się wywierać presję na Fed i jego przewodniczącego, Jerome’a Powella. W zeszłym tygodniu przemawiając wirtualnie na Światowym Forum Ekonomicznym w Davos w Szwajcarii, Trump powiedział, że „zażąda natychmiastowego obniżenia stóp procentowych”.
Kilka godzin później, przemawiając z Gabinetu Owalnego powiedział: „Myślę, że znam stopy procentowe znacznie lepiej niż one i myślę, że znam je na pewno znacznie lepiej niż ten, który jest przede wszystkim odpowiedzialny za podejmowanie tych decyzji”. Trump dodał także, że jeśli nie zgadza się z jakąś decyzją, poinformuje o tym i że sądzi, iż urzędnicy Fed go wysłuchają. Chociaż Trump chce niższych cen energii, które w efekcie mogą pomóc w walce z uporczywą inflacją, to w przypadku ostrej wymiany ciosów związanych z polityką celną, końcowy efekt może okazać się zgoła inny tj nie można wykluczyć powrotu inflacji.
