Amerykańskie obligacje przestają pełnić rolę „bezpiecznej przystani”
Choć kierownictwo największych banków inwestycyjnych na świecie cały czas podkreślają, że dolar pozostanie światową walutą rezerwową, a obligacje skarbowe utrzymają swoją rolę jako główny składnik portfeli inwestycyjnych, to coraz większa liczba globalnych inwestorów dywersyfikują swoje portfele obligacji, aby uwzględnić większą ekspozycję na rynki spoza USA.
W efekcie tego Stany Zjednoczone nie są już jedyną bezpieczną przystanią, do której płyną aktywa w czasach niestabilności politycznej czy gospodarczej. Kraj ten obecnie postrzegany jest coraz bardziej jako ojczyzna skrajnego braku dyscypliny fiskalnej. A w takich warunkach trudno jest podejmować decyzje o zwiększaniu alokacji w aktywa skarbowe danego kraju. Rosnące obawy o poziom zadłużenia rządowego są następstwem gwałtownych wahań cen obligacji skarbowych w wyniku chaotycznego wprowadzenia ceł przez Donalda Trumpa. To spowodowało, że amerykański dług przestał spełniać swoją tradycyjną rolę jako schronienie przed napięciami rynkowymi.
Nagle globalni inwestorzy zaczęli sobie zdawać sprawę, iż odczuwają w swoich portfelach zbyt dużą przewagę aktywów dolarowych w stosunku do innych lokalizacji geograficznych. To jest jeden z powodów, dla których w ostatnim czasie długoterminowe obligacje amerykańskie gwałtownie się wyprzedawały zwłaszcza w okresie poprzedzającym uchwalenie ustawy podatkowej. Wówczas zaczęli oni zwracać szczególną uwagę na inne atrakcyjne rynki w tym europejski rynek obligacji, a także japoński i australijski rynek długu rządowego, z których wszystkie oferowały wysokie rentowności w połączeniu z coraz bardziej optymistycznymi nadziejami gospodarczymi.
Stany Zjednoczone najprawdopodobniej utrzymają deficyt budżetowy na poziomie od 6 do 7 procent PKB. To dużo zatem spowoduje to więcej potrzeb w zakresie refinansowania a więc większą podaż obligacji skarbowych na rynku. Za tym może podążać większy popyt choć zapewne wielu nabywców zażąda wtedy wyższych rentowności. Ale po doświadczeniu z początku kwietnia kiedy Stany doświadczyły po wprowadzeniu wysokich ceł: słabszego dolara, spadających akcji i rosnących stóp procentowych, uruchomiło to dzwonki alarmowe dotyczące ryzyka, które zmusiły wszystkich, od państwowych funduszy majątkowych po fundacje rodzinne, nie tylko do zmniejszenia ryzyka, ale także do szukania sposobów na zmniejszenie alokacji w stosunku do aktywów amerykańskich. Jest to dowód na to że „tradycyjna rola amerykańskich obligacji rządowych może się jeszcze bardziej zmniejszyć ze względu na deficyt fiskalny kraju i wysoką dźwignię finansową.
