Weekendowy eskalacja na wojnie handlowej.

Stało się to, co jeszcze jako prezydent–elekt zapowiadał Donald Trump. W minioną sobotę administracja Trumpa nałożyła pierwsze taryfy celne. Cła w wysokości 25 proc. obejmą dwa kraje: Kanadę i Meksyk, a taryfą nieco niższą – 10 procentową – zostaną objęte towary sprowadzane do USA z Chin. Cła na wszystkie trzy ważne dla USA kraje wejdą w życie już 4 lutego. Sobotnią decyzję administracja w USA argumentuje walką z nielegalną imigracją oraz przemytem fentanylu.
Reakcje na Wall Street jak również na innych rynkach kapitałowych była natychmiastowa. Kontrakty na amerykańskie akcje rozpoczęły się w poniedziałek od sporych spadków. Czerwień zalała także giełdy w Azji i Europie. Dodatkowo większość ekonomistów zdaje się zgadzać z poglądem samego Trumpa, który wyraziła na platformie Truth Social, że jego decyzja o nałożeniu ceł może wywołać także „ból dla Ameryki”.

Dość powszechnie uważa się, że w pełni wdrożone taryfy celne będą miały znaczące konsekwencje również dla obywateli USA. Co prawda scenariuszem bazowym staje się przede wszystkim recesja w Meksyku. Ale w ciągu najbliższych 3-4 miesięcy dojdzie także prawdopodobnie do wzrostu inflacji w USA. Szacuje się, że może być ona wyższa od 0,3 proc. do 0,6 proc. w stosunku do scenariusza bazowego, w którym inflacja wydatków na konsumpcję osobistą ogółem ma wyniesie od 2,9 proc. do 3,2 proc. Analitycy dostrzegają również ryzyko niższego wzrostu gospodarczego w USA, który przez wojnę handlową może być niższy o 0,7-1,1 proc. w stosunku do scenariusza bazowego dla najbliższych 3-4 kwartałów szacowanego na poziomie ok 1,4 proc. Zatem nie ma co liczyć na to, że wzrost gospodarczy w Stanach Zjednoczonych nie ucierpi. Po wprowadzeniu ceł, kraje objęte taryfami będą odchodzić od amerykańskiego eksportu, spadną zatem inwestycje i spadnie zatrudnienie, a wzrosną jedynie dochody federalne.

Dodatkowo czas, w którym Trump ogłosił cła, wydaje się konfrontacyjny. W Chinach bowiem trwa święto Chińskiego Nowego Roku, co prawdopodobnie może być odebrane jak obraza dla samych Chińczyków jak i chińskiego rządu. Co więcej, wiadomość o nałożeniu ceł dotarła do Chin, rankiem 2 lutego, co zbiegło się w czasie z piątym dniem tego roku księżycowego, który jest dniem, w którym większość Chińczyków oddaje cześć swojemu Bogu Bogactwa, poprzez składanie ofiar i życzeń. Niestety, Trump przykuł uwagę swoimi cłami niszczącymi to bogactwo, co było naprawdę nieodpowiedzialnym posunięciem. Choć nadal można mieć nadzieję, że to 10-procentowe cło ma na celu przynajmniej uzyskanie przewagi negocjacyjnej w sprawie TikToka lub zmuszenie Pekinu do podjęcia rozmów w tej kwestii, jeśli negocjacje się jeszcze nie rozpoczęły.
Zresztą nadal wielu inwestorów, uważa, że sobotnia retoryka celna może być jedynie taktyką negocjacyjną, pamiętając, że termin wprowadzenia taryf celnych został przesunięty na późniejszy czas licząc od dnia inauguracji prezydenckiej. Tym nie mniej należy oczekiwać symetrycznych decyzji zarówno ze strony Kanady jak i Chin, choć prawdopodobnie Pekin nałoży jedynie symboliczne podwyżki taryf (jeśli w ogóle) na chiński import z USA. Zatem raczej nieformalne retorsje Chin (takie jak kierowanie zakupów towarów poza USA) będą niewielkie gdyż Pekin nadal będzie próbował wypracować szerszą umowę z Trumpem.

Czy Pekin mógłby udobruchać Trumpa działaniami w sprawie fentanylu? Największym zarzutem USA w stosunku do Pekinu jest to, że chińskie firmy chemiczne są głównym źródłem wytwarzania składników wykorzystywanych do produkcji fentanylu. Ten zaś produkowany jest w Meksyku i krajach trzecich. Choć współpraca w zakresie zwalczania fentanylu poprawiła się od ostatniego szczytu Biden-Xi to Pekin może zrobić więcej, aby zaspokoić obawy Trumpa. Przede wszystkim stosując ostrzejsze represje wobec firm eksportujących półprodukty do Meksyku. Dlatego należy spodziewać się że Xi w nadchodzących miesiącach prawdopodobnie podejmie konkretne działania w tym zakresie, obiecując jednocześnie potraktować je jako istotną część potencjalnej umowy USA-Chiny.

Z drugiej strony cały czas na „stoliku Trumpa leżą dodatkowe cła”. Nie wykluczone zatem, że Trump ostatecznie nałoży te dodatkowe cła na import z Chin. Mogą one zostać podjęte po zakończeniu przeglądu polityki handlowej zaplanowanego na 1 kwietnia, ale oczywiście mogą zostać podjęte wcześniej (jeśli Trump straci cierpliwość) lub później (jeśli będzie rozważał zawarcie umowy handlowej między USA a Chinami). Zamiłowanie Trumpa do ceł, optyka ogromnego deficytu w stosunkach z Chinami i polityka wewnętrzna ukierunkowana na konfrontację z Chinami sprawiają, że mało prawdopodobne jest, aby na tym poprzestał.

  • Profitum Wealth Management Sp. z o.o.
    Al. Zwycięstwa 239, lok. 11; 81-521 Gdynia
    Tel. +48 58 760 00 10, Fax. +48 58 760 00 10
    e-mail: sekretariat@profitum.com.pl
    Polityka prywatności
    Żądanie RODO
    Dla Sygnalistów
    Copyright © Profitum Wealth Management Sp. z o.o.