Inflacyjna hydra?
Obawy związane z wojną celną powoli ustępują, co widać po rosnących indeksach akcji na największych rynkach kapitałowych. Niestety nad rynkami cały czas unosi się strach przed powrotem inflacji. Co prawda presja cenowa osłabła, co jest czynnikiem napędzającym rynki akcji, jednak inwestorzy nadal nie mają jasności, jak wojna handlowa prezydenta Trumpa wpływa na przedsiębiorstwa i gospodarstwa domowe. Do tego przyszłe odczyty cen konsumpcyjnych jak również odczyty producenckie mogą wywołać nową rundę ostrych zawirowań na rynku.
Indeks S&P 500 zyskał w tym roku ok 2 proc. i znajduje się na najwyższych poziomach od lutego, tj. od czasu zanim szok ogłaszanych taryf celnych wstrząsnął rynkami. Jednak globalni inwestorzy czują przygnębienie w związku z największą gospodarką na świecie i to inflacja jest ich kluczowym zmartwieniem. Tym bardziej, że ostatnio Uniwersytet Michigan stwierdził, że konsumenci spodziewają się, iż ceny wzrosną o 6,6 proc. w ciągu najbliższego roku, w porównaniu z kwietniowym odczytem na poziomie 6,5 proc. Jest to zarazem najwyższy odczyt cenowy od 1981 roku. Takie oczekiwania mogą stać się samospełniającą przepowiednią. Bowiem jeśli pracownicy spodziewają się gwałtownej inflacji, mogą domagać się wyższych płac, co z kolei zachęca firmy do podnoszenia cen, aby zachować swoje zyski. Dodatkowo także gospodarstwa domowe przewidują skok inflacji, mimo że ostatnie dane wskazują iż inflacja konsumencka w ujęciu rocznym spadła w kwietniu do 2,3 proc., co jest najniższym poziomem od lutego 2021 r., podczas gdy wskaźnik preferowany przez Rezerwę Federalną również spadł w ujęciu rocznym.
Rosnąca inflacja może sprawić, że Rezerwa Federalna będzie niechętna do wprowadzenia obniżek stóp procentowych, na które liczą inwestorzy jeszcze w tym roku. Z drugiej strony jeśli firmy powstrzymają się od podnoszenia cen na tyle, aby pokryć koszty taryf, mogą zrekompensować to zwolnieniami pracowników, co może być potencjalnym obciążeniem dla gospodarki, które zaważyłoby na obniżeniu stóp przez bank centralny. Na to liczy wielu obserwatorów rynku, którzy uważają, że nowa polityka handlowa USA odwróci ten trend. Według nich reżim celny grozi spowolnieniem wzrostu gospodarczego USA przy jednoczesnym wzroście inflacji. Podsumowując jeśli cła zostaną wprowadzone w ciągu najbliższych miesięcy, prawdopodobnie zobaczymy podwyższoną inflację.
Taka perspektywa przyczynia się do obaw niektórych inwestorów co do przyszłej drogi. Spodziewają się oni, że cła spowolnią gospodarkę, więc ci inwestorzy zmniejszają pozycje w akcjach z wyjątkiem spółek z sektora technologii, który postrzegają jako trwałe źródło wzrostu. I chociaż spółki różnią się pod względem ekspozycji na handel, wielu inwestorów obawia się, że szeroki rynek akcji stał się zbyt drogi, aby odnotować solidne zyski – indeks S&P 500 był notowany pod koniec zeszłego tygodnia na poziomie 21-krotności prognozowanych zysków tj. powyżej 10-letniej średniej wynoszącej 18. Wydaje się zatem że szanse na recesję wzrosły, a wyceny spółek o dużej kapitalizacji w USA są nadal dość wysokie.
